Muzeum Florencji | Museum of Florence

Florencja. Miasto artystów. Leonardo da Vinci, Michał Anioł, Dante, Machiavelli i paru innych. Miasto kościołów, a przede wszystkim katedry. TEJ katedry. Il Duomo, katedra z największą murowaną kopułą na świecie. Podobno technicznie to wcale nie jest kopuła. Florencja. Miasto turystów i niesamowitego tłoku. Albo po prostu muzeum. Bo gdy jesteś miastem z taką ilością zabytków, to przestajesz być miastem, a stajesz się muzeum. Swoją drogą, jak to jest żyć w takim mieście? Chodzić na spacery, do pracy, na zakupy, do knajpy, na wino. Jak się funkcjonuje w mieście tak zdominowanym przez turystów i zabytki?

Florence. City of artists. Leonardo da Vinci, Michelangelo, Dante, Machiavelli and more. City of churches, city of its cathedral. THE cathedral. Il Duomo, with the biggest brick dome in the world. Well, from what I’ve heard, technically it’s not a dome. Florence. City of tourists and crowded streets. Or just a museum. When a city has such a huge amount of monuments, it’s not a city anymore, it’s a museum. Btw, how do people live in a city like this? How they’re going for walks, to work, to do shopping, to a restaurant? How do they function in a city which is dominated by monuments and tourists?

10:00. Pod katedrą tłum. Wokół katedry tłum. Przy Baptysterium św. Jana Chrzciciela (jaki to piękny budynek jest), jednym z najstarszych budynków w mieście, tłum. Gdzie się nie ruszysz to tłum, a był to maj, więc raczej nie szczyt sezonu turystycznego. Sama próba wejścia do katedry jest pomysłem, od którego bolą nogi. Katedra Santa Maria del Fiore to chyba jedyny kościół w okolicy z darmowym wstępem, więc kolejka jest odpowiednia. O ile kościoły mnie nie fascynują (spójrzmy prawdzie w oczy, w większości są takie same), to do Il Duomo chętnie bym weszła. Gigantyczna kopuła, którą zbudowano ponad 100 lat po rozpoczęciu prac nad świątynią, musi robić wrażenie. Poza tym Brunelleschi, który ją zaprojektował, wcale nie był architektem, a złotnikiem, a ja lubię takie historie. Niestety katedrę odpuszczam.

10:00am. Crowds in the front of the cathedral. Crowds around the Baptistery of St. John, one of the oldest buildings in the city. Crowds, crowds everywhere. And it was May, so not the highest season. Santa Maria del Fiore cathedral is probably the only church in the area with a free admission, so the line was humongous. Churches are not very fascinating for me (let’s face it, they’re mostly the same), but I’d really like to enter Il Duomo. A huge dome, which was built 100 years after the construction has started, has to be impressive. And Brunełłeschi, who designed it, wasn’t really an architect, but a goldsmith. I like this kind of stories. Unfortunately, I didn’t enter.DSC_0485_1DSC_0488_1

To może Ponte Vecchio? Most znany z tego, że z dwóch stron jest zabudowany domkami. Most, na którym od wieków złotnicy mieli swoje kramiki i do dziś urzędują tam jubilerzy. Most, na którym tłok jest jeszcze większy niż pod katedrą. Wejść, przejść, zejść i odbić w bok, żeby zobaczyć go z dystansu. Bo nie ukrywajmy, efekt robi z zewnątrz, a nie od środka.

So maybe Ponte Vecchio? A bridge known for tiny houses built on both sides, where goldsmiths had their stands. Today Ponte Vecchio is full of jewelry stores and people. It’s even worse than next to the cathedral. And it’s way better to admire the bridge from the distance, when you can actually see how it looks like.DSC_0416DSC_0426

Galeria Uffizi. Za dodatkowe 4 euro można kupić bilet w przedsprzedaży gdzieś koło kościoła Orsanmichele, stojąc w kolejce krótszej niż ta w samej galerii. Pewnie nie wygłoszę popularnej opinii, ale Galeria Uffizi była dość rozczarowująca. Malarstwa średniowiecznego docenić nie umiem, uważam je za rzemiosło, a nie sztukę. Liczę więc na renesans. I mocno się rozczarowuję, bo duża część sal jest po prostu odgrodzona sznurkiem. Wspaniale, dobrze wiedzieć. Sytuację ratują widoki z któregośtam piętra galerii na Ponte Vecchio, ale okna to naprawdę moglibyście tam umyć…

Uffizi Gallery. For additional 4 EUR you can buy a tickets in a presale, somewhere next to the Orsanmichele church and the line will be probably much shorter than in a gallery itself. Probably my opinion about the gallery is a bit controversial. I didn’t really like it. I don’t appreciate medieval paintings, because I don’t consider them as art, rather as a craft. So I was hoping to see painting from Renaissance. What a disappointment: many halls were closed. Great, good to know. At least views from the higher floors of the Gallery were spectacular. But please, clean these windows.DSC_0441

Kolejny punkt spaceru – Piazza della Signoria. Ostateczny dowód na to, że Florencja to miasto-muzeum. Jedna rzeźba, druga rzeźba, kilkanaście rzeźb. Kopia Dawida Michała Anioła, fontanna Neptuna, więcej rzeźb. Muszę przyznać, że robi wrażenie. W końcu nie trzeba podążać w tłumie, można kręcić się i patrzeć.

Next stop – Piazza della Signoria. A final confirmation that Florence is not a city, but a museum. One sculputre, another sculpture, more sculptures. A copy of David by Michelangelo, fountain of Neptune, more sculptures. I have to admit, it’s impressive. Finally I don’t have to follow crowds, I can just walk around and stare at everything.DSC_0467_1DSC_0470_1DSC_0473

Naspacerował się człowiek, czas coś zjeść. We Florencji pada moja koncepcja “zejdź z głównego szlaku turystów i będzie dużo tańszego jedzenia”. We Florencji jedzenie jest tylko na głównych ulicach. Przeszłam uliczki wzdłuż i w szerz poszukując lodów na obiad, aż w końcu zrezygnowana wróciłam pod katedrę. Tam lodziarni było tyle, że na kilka obiadów by wystarczyło. I normalnego jedzenia też.

After all this walking it’s time to eat. One of my tips and tricks in every city is to search for restaurants not on a main street, but on smaller ones. In Florence it simply doesn’t work. There’s no food and no gelato anywhere else than on a main street, so I ended up picking my lunch (gelato) next to Il Duomo.DSC_0490

Do odhaczenia pozostaje ogród Boboli, prawie 11 hektarów parku na wzgórzu. Do ogrodu wchodzi się przez Pałac Pitti (na który podświadomie chcę mówić Pizzi, chyba mam problem), który jest na Placu Pitti, który z kolei jest… gigantyczny. W sumie i pałac i plac są gigantyczne. Ogromne. Tak jak kolejka po bilety. Ale są też lody w pobliżu, więc można stać. Pałac Pitti wybudował sobie pewien bankier, pan Pitti. Jako swój dom. Miał chłop rozmach. Co prawda panu Pitti się zmarło i pałac przejęli jego odwieczni wrogowie, Medyceusze, którzy go przebudowali, ale nawet jeśli za czasów pana Pitti był mniejszy, to i tak miał chłop rozmach.

Last but not least, Boboli Garden, almost 11 hectares of a park on a hill. The entrance is in Palazzo Pitti (and in my mind I kept saying Pizzi, for no reason, so I may have a problem), which is in Piazza Pitti, which is just huge… Both palace and square are huge. Gigantic. Just as gigantic as a line for the tickets. But there’s gelato nearby, so I can wait. Pitti Palace was built by a banker, Mr Pitti. As his house. Unfortunately Mr Pitti died and Medici family, his worst enemies, took over the palace and rebuilt it.

Do ogrodu Boboli warto wejść choćby dla samych widoków. Obrazki wyjaśnią więcej:

Boboli Garden is worth visiting even for the views. Pictures will explain more:

DSC_0635DSC_0652DSC_0649DSC_0681DSC_0657DSC_0658_1Nie byłabym sobą gdybym się do czegoś nie przyczepiła. I o dziwo nie do trawy, bo była skoszona, ale chwasty z alejek naprawdę można powyrywać. I pomniki oczyścić. Bo aż smutno się na to patrzy.

I wouldn’t be myself if I wouldn’t complain. And this time I’m not complaining about the grass, it was cut. But seriously, weeds in the alleys are not necessary.

Advertisements

7 thoughts on “Muzeum Florencji | Museum of Florence

    1. Galeria Uffizi niestety rozczarowała mnie tym, że wiele sal było zamkniętych, ale kilka ważnych dzieł udało mi się zobaczyć 🙂

      Like

  1. Piękne miasto!
    “Swoją drogą, jak to jest żyć w takim mieście? Chodzić na spacery, do pracy, na zakupy, do knajpy, na wino. Jak się funkcjonuje w mieście tak zdominowanym przez turystów i zabytki?” – bardzo ciekawe pytanie! Może w takich miejscach w większości ludzie pracują w turystyce? I żyją z turystami i zabytkami w symbiozie.

    Like

    1. pewnie masz rację! Ale i tak zastanawiam się, jak to jest przeciskać się przez takie tłumy np. idąc do knajpy ze znajomymi. To chyba musi być męczące

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s